czwartek, 25 lutego 2021

Habemus patriarcham!

 Habemus patriarcham!

 Wybaczcie, że długo nie pisałem, ale obowiązki realowe i mikronacyjne (jestem teraz rotryjskim Sekretarzem Stanu) zabierają stanowczo zbyt wiele czasu. Postaram się teraz  nadrobić zaniedbanie, a zacznę od wiadomości, która już przestała być nowiną, ale której nie zdążyłem jeszcze skomentować.

  Habemus patriarcham! Po abdykacji Jana III kolejnym następcą św. Pawła wybrano Janusza kard. Zabieraja, który przyjął imię Piotra I. Czytelnicy spoza Państwa Kościelnego mogą nie wiedzieć, że jest to kolejne wcielenie słynnego Stanisława Wieniawy, który w marcu zeszłego roku, jeszcze jako Michelangelo Piccolomini, odszedł "na zawsze" z mikroświata. Szerzej o losach tej niezwykłej postaci możemy poczytać w monografii "Ułomna metempsychoza".

 Wieniawa, czy to jako Severino Castligoni, czy też Michelangelo Piccolomini, czy wreszcie Janusz Zabieraj, od dawna żywił ambicję osiągnięcia Złotego Tronu, jednak mimo dużej aktywności i zaangażowania nigdy kardynałowie do tego nie dopuszczali, zbyt dobrze znając jego osobowość i osiągnięcia. Teraz, gdy nikt inny nie miał ochoty na tiarę, w końcu udało mu się dopiąć swego. Będzie się więc starał udowodnić przeciwnikom, że nie jest gorszym, a lepszym patriarchą od innych. Dlatego też możemy się cieszyć obecnie jego dużą aktywnością, jednak nie można mieć pewności, że tak samo będzie przez resztę pontyfikatu. Jan III wkrótce po wyborze również świecił przykładem, a w rankingu leockiego ISM Rotria znalazła się na trzecim miejscu; natomiast w następnym miesiącu nastąpił kryzys i Państwo Kościelne spadło na pozycję ósmą. Wieniawa słynął dawniej ze słomianego zapału i braku cierpliwości; przegrane konklawe nierzadko kończyło się odejściem z Kościoła Rotryjskiego i założeniem własnego, który bardzo szybko upadał, podobnie jak kilka założonych przez niego państw. Przyczyną tego, jak sam pisze, były wymienione wcześniej wady. Nie mamy pewności, że wobec Kościoła Rotryjskiego okaże się wierniejszy, niż wobec własnych tworów.

 

 

Piotr I wygłaszający mowę koronacyjną



 Choć Piotr I zdążył już odbyć pierwszą zagraniczną pielgrzymkę (do Rzeczypospolitej Obojga Narodów), to nie obiecywał bym sobie zbyt wiele po jego pontyfikacie. Mimo, że jeszcze w styczniu stwierdził, iż "Wreszcie winien przyjść czas na przeobrażenia i położenie nacisku na Kościół, nie na Państwo", to ciężko dostrzec w jego słowach i działaniach coś, co wskazywałoby na głębszą refleksję i faktyczny zamiar dokonania takiej transformacji. Niewątpliwie jednak zasługą obecnego patriarchy jest przekazanie w bulli "Operari autem pauci" odpowiedzialności za kształcenie kapłanów zwierzchnikom Kościołów partykularnych. Ci, którzy czytali mój poprzedni post, wiedzą, że jest to reforma, do której sam nawoływałem.

 W następnym poście zamierzam napisać więcej na temat obecnej sytuacji Rotrii i perspektyw na przyszłość.

 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Tezy

 Miłość do Kościoła i prawdy i pragnienie ujawnienia jej są przyczyną, że zamierza się przeprowadzić w Fiesole dysputę nad niżej podanymi t...