czwartek, 18 marca 2021

Awinion i Rzym, czyli słów kilka o moim pożegnaniu z Rotrią.

 W przedostatni dzień lutego zrezygnowałem z funkcji Sekretarza Stanu i pożegnałem Państwo Kościelne Rotria. Początkowo zamierzałem wycofać się także z prowadzenia niniejszego bloga, ale rozwój wydarzeń skłonił mnie do powrotu do niego. W niniejszym wpisie zamierzam krótko wyjaśnić powody mojej decyzji.

 Nie żegnałem się z Rotrią z powodu kryzysu relacji z Sarmacją; proponowałem Jego Świątobliwości, że pozostanę na urzędzie, dopóki sprawa się nie wyjaśni; on uznał jednak, że lepiej będzie od razu zastąpić mnie kim innym. Powody mojej rezygnacji były ideowe.

 Właściwie nigdy Rotryjczykiem nie byłem i podkreślałem to, jak, stwierdził patriarcha emeryt Jan III, maniakalnie. Tak, wciąż to powtarzałem, bo do niektórych wciąż nie dotarło. Do Rotrii przybyłem, wstąpiłem do seminarium i wreszcie przyjąłem urząd Sekretarza Stanu, by służyć Kościołowi, a nie Państwu Kościelnemu. Ponieważ to pierwsze było traktowane tylko i wyłącznie jako dodatek do drugiego, nawoływałem do zmian, a ponieważ wciąż postrzegałem je jako nierozerwalnie ze sobą złączone, chciałem też wzmocnić Rotrię. Podobnie jak Fiodor Godunow i Stanisław Dmowski (wtedy jeszcze duchowni) krytykowałem "Rotrię karczemno-lenną", w nadziei, że coś się zmieni i do Rotryjczyków dotrze, że liczba postów to nie wszystko. Nadzieja była płonna, a ja głupi. W swojej mowie koronacyjnej Piotr I stwierdził, że taka Rotria jest tak ciekawa, jak nigdy. Cóż, nie dla mnie, ale jeśli mieszkańcy Państwa Kościelnego chcą mieć właśnie taki kraj, to nie będę ich dłużej męczył; właściwie nie jest to moja sprawa.

 Porażkę poniosłem też w kwestii Kościoła. Wprawdzie na powrót oddano kształcenie duchownych w ręce biskupów poszczególnych diecezji, ale - jak uświadomiły mi słowa kard. de Medici y Zep - wciąż Kościoły partykularne są traktowane jako dodatek, właściwie na równi z nuncjaturami. Oznacza to, że diecezja nie jest niczym więcej niż ambasada! Nie chcę być członkiem sieci placówek dyplomatycznych, ale członkiem Kościoła powszechnego.

 Pragnę takiego Kościoła, który będzie ważniejszy od Państwa Kościelnego, a nawet będzie mógł obyć się bez niego, w którym Rotria będzie prima inter pares; gdzie nie będzie się zawieszać działalności kościelnej w jakimś państwie ze względu na spory personalne czy polityczne; gdzie biskup uzna za ważniejsze zorganizować jakieś duszpasterstwo w swojej diecezji, niż wziąć udział w dyskusji w Rotrii i gdzie będzie pasterzem, a nie ambasadorem; Kościoła, w którym duchowni swoją posługę będą sprawować dla wiernych, a nie wyłącznie dla samych siebie. Czy Rotryjczycy zgodzą się na takie reformy? Chciałbym, aby odpowiedź na to pytanie brzmiała tak, lecz spodziewam się raczej nie. Było by to korzystne dla Kościoła, lecz niekoniecznie dla Rotrii, a któż nie pragnie dobra własnej ojczyzny?

 Szukając analogii w dziejach realowego Kościoła przywołałbym niewolę awiniońską. Św. Katarzyna Sieneńska i św. Brygida Szwedzka (obie są dziś patronkami Europy) niestrudzenie zabiegały o powrót papieża z Awinionu do Rzymu, krytykowały też mianowanie na ważne stanowiska niemal wyłącznie Francuzów (wszyscy zwierzchnicy Kościoła rezydujący w Awinionie byli tej narodowości i pozostawali pod znacznym wpływem francuskich królów). Zmiany, jakich się domagały, były konieczne dla katolicyzmu, ale niekoniecznie korzystne dla Francji, dlatego też hierarchowie z tego kraju zdecydowanie się im sprzeciwiali, a gdy wreszcie do nich doszło, dokonali rozłamu, wybierając własnego (anty)papieża. Schizma podzieliła świat chrześcijański na kilkadziesiąt lat, ale nareszcie Kościół przestał być francuski.

 Nie mam złudzeń, że Rotryjczycy zgodzą się na tą reformę. Chciałbym uniknąć schizmy, ale wydaje się, że może ona być konieczna dla powszechności Kościoła. W realu nigdy bym się do tego nie posunął, ale w mikroświecie Kościół to tylko czysto ludzki twór, a nie Mistyczne Ciało Chrystusa i potrzebne są czasem czysto ludzkie środki do jego odnowy.

[Obrazek: Inquisici%C3%B3n_espa%C3%B1ola.svg.png]

 Dziś rozpoczął się mój proces inkwizycyjny. Nie chcę się na razie wypowiadać na jego temat; pragnę natomiast zauważyć, że wrogość niektórych hierarchów wzbudziła moja wizyta w Federacji Brodryjskiej, ponieważ Stolica Apostolska poparła konkurencyjną władzę Brodrii. Wielu z nich wciąż postrzega Kościół jako dodatek do Państwa Kościelnego i nie pojmuje, że można działać wbrew Rotrii, a dla dobra Kościoła. Konfrontacja wydaje się być nieunikniona.

 Na koniec pragnę zaapelować do Kongregacji Świętej i Powszechnej Inkwizycji, ale i do wszystkich czytelników bloga:

 Nie sądźcie według pozorów, ale sądźcie sądem sprawiedliwym (J 7,24).

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Tezy

 Miłość do Kościoła i prawdy i pragnienie ujawnienia jej są przyczyną, że zamierza się przeprowadzić w Fiesole dysputę nad niżej podanymi t...